środa, 27 marca 2013

Rozdział 10

~ ROZDZIAŁ X ~

Nie mogłem usiedzieć w domu. Cały czas krązyły mi po głowie słowa Majki. Czułem jak pęka moje serca na głos jej słów. To jak mówi o skończeniu ze sobą. Tak bardzo chciałbym jej pomóc ale nie wiem jak. Ona nie chce mojej pomocy, mojego wsparcia. Nic. Nie znam jej historii. Ma racje twierdząc że ja jej nie zrozumię bo wszyscy skaczą wokół mnie.
- Przestaniesz się tak zadręczać?
- O co ci znowu chodzi?
- Marco nooo... Wiem że ci na niej zależy, ale...
- Nie ma żadnego ale rozumiesz?!
- Dobra spokojnie. Nie zrozum mnie źle ale wiesz że taka znajomość może się dla ciebie źle skończyć? Dla ciebie i twojej kariery
- Ty słyszysz co ty wygadujesz?!!
- Reus..
- Nie Mario! Mam się z nią nie zadawać bo co ?!
- A to że ona jest narkomanką! Chcesz zniszczyć swoją karierę przez dziewczynę!? Pomyślałeś czy to w ogóle ma jakiś sens?
- Tak przemyslałem to nie raz! Chce jej pomóc. Chce aby była szczęsliwa i to dzięki mnie, a to że jest narkomanką to nie jej wina. To dla niej tylko odskocznia od świata
- Rób co chcesz, ale nie wpakuj się w tarapaty


***

Siedziałam sama w pustym mieszkaniu oglądając głupie kanały telewizyjne. Nie mogłam się skupić, gdyż cały czas wspominałam wczorajszy wieczór. I tą nieszczęsną rozmowę z Marco, a raczej mój monolog. Powiedziałam prawdę, tzn prawdę o moich uczuciach a nie prawdę dotyczącą mojego życia. Może teraz mnie zrozumie. Zrozumie co czuję. Czułam się taka zagubiona, osamotniona. Prawdę mówiąc nie ma nikogo bliskiego. Chyba sama sobie na to zapracowałam. Rodzice się  mnie wyrzekli, bo jak to możliwe że dwoje wpływowych ludzi w kraju ma córkę narkomankę? Nie mam przyjaciół, bo nie potrafię ich mieć. Jest Marco, ale nie umiem mu pokazać co do niego czuję. Nie że czuję do niego coś poważniejszego, ale stał mi się blliski. Gdy jest obok chcę żyć, zapominam o smutkach i problemach. Ale nie jestem w stanie powiedzieć mu że go potrzebuję. Za każdym razem gdy go widzę to wyładowuję na nim swoją złość..Mimo że tego nie chcę....


***

Mario wyszedł z chłopakami na miasto, a ja postanowiłem zostać w mieszkaniu. Tylko po co ? Żeby znowu o niej rozmyślać? I zastanawiać się " co by było gdyby?". Złapałem telefon i zadzwoniłem do Majki. Nie odbierała. Postanowiłem do niej jechać. Wiem że nie chce mnie widzieć, ale muszę ją zobaczyć. Porozmawiać z nią. Zrobić cokolwiek. 
Po kilku minutach byłem na miejscu. Dzwoniłem do drzwi, ale nikt nie wychodził. Wiedziałem że jest w środku. Słychać było głośną muzykę. Dobijałem sie ale to na nic. Złapałem za klamkę. Okazało się że niepotrzebnie sterczę tu od kilku minut bo drzwi były otwarte. Wszedłem ostrożnie do środka. Ujrzałem ją siedzącą na kanapie ze strzykawką w dłoni.
- Odłóz to, proszę
Powiedziałem i usiadłem obok niej. W jej oczach widać było strach, ból, żal. Sam nie wiem. Chciałbym znów zobaczyć na jej twarzy ten promienny uśmiech, który ujrzałem gdy po raz pierwszy ja zobaczyłem
- Jak tutaj wszedłeś?- zapytała nadal trzymając strzykawke blisko swojej ręki
- Nie zamknęłaś drzwi.- usmiechnąłem się do dziewczyny- Proszę daj mi to. Wiem że tego nie chcesz robić
- Skąd możesz wiedzieć czego ja chcę?!
- Masz rację,nie wiem, ale tego na pewno nie chcesz. Nie zmuszaj się.
Patrzyła na mnie tymi swoimi ogromnymi oczami. Po jej twarzy spływały łzy. Nie pewnie oddała mi swoja "zabawkę"
- Dlaczego ?
- Co dlaczego?
- Dlaczego to robisz?
- Co robię?
- Przestań odpowiadać pytaniem na pytanie. Dlaczego tu jesteś? Dlaczego chcesz mi pomóc?
- Naprawdę nie wiesz?
- Nie...
- Bo stałaś sie dla mnie kimś ważnym, wyjątkowym. Nie mogę wyrzucić cię z pamięci. Wiem że to głupie, ale nie potrafię normalnie fynkcjonować gdy nie wiem co sie z toba dzieje. Gdy kładę się spać myslę gdzie jesteś, co robisz, czy nie potrzebujesz czyjejś pomocy. Mojej pomocy... wiem że nie chcesz mojej obecności...ale....
- Zaczekaj Marco. To nie tak że ja nie chcę, bo chcę. Nie potrafię ci pokazać że potrzebuję twojej obecności przy mnie. Może to dlatego że boję się tego. 
- Dlaczego się boisz?
- Nie chcę abys przeze mnie wpadł w tarapaty. Abys ściagnął na siebie problemy. Ja nie jestem taka jak inne dziewczyny
- Wiem i dlatego chcę cię poznać. Lepiej. Chcę zrozumieć
- Ja na prawdę chcę z tym wszystkim skończyć, ale nie umiem
- Majka, ja ci pomogę. Jestem przy tobie. Rozumiesz? Jestem i będę. Nawet wtedy gdy ty nie będziesz tego chciała
- Dziękuję
Odparła cichutko i przytuliła sie do mnie. Nadal płakała. Objałem ją mocno, tak by dac jej do zrozumienia że nie jest sama. Że ma przy sobie kogoś dla kogo jest ważna. Najważniejsza. Po chwili odsunęła sie ode mnie
- Przepraszam
- Maja, za co ty mnie przepraszasz?
- Zmoczyła ci trochę kuszulkę
- Weź przestań, przecież nic się nie stało
- Ale to nie wszystko. Trochę ja pobrudziłam rozmazanym tuszem
- Przynajmniej teraz mam pretekst by dłużej u ciebie zostac. Muszę ją zaprać i wysuszyć
- Ty potrafisz wyprac sobie koszulę?
Uśmiechnęła się, a powoli oboje smialiśmy się. Byłe szczęśliwy będąc przy niej i widząc uśmiech na jej twarzy. 


***

Cieszyłam sie z tego że Marco przyszedł. W końcu wydusiłam z siebie że jest dla mnie ważny. Starałam sie zrobić cos do jedzenia, choc dobrą kucharką to ja nie byłam. Ale udało mi sie zrobić kanapki z tego co pozostało w lodówce. Reus przebywał aktualnie w łazience "piorąc" swoją koszule, a raczej ciągle mrucząc cos pod nosem nie wiedząc co zrobić z uporczywą plamą.
- Może jednak ja to zrobię?
- Nie dam sobie radę!- zawołał z łazienki. Zasmiałam sie sama do siebie i postawiłam talerz z kanapkami na stole
- Cholera!!- usłyszałam i pobiegłam do niego zobaczyć co się stało. Nie wierzę. Jak podczas prania ubrania można rozciać sobie palec?
- Reus, cos ty robił?
- Prałem
- Czym? Tarkiem? Jak mozna sobie rozciąć palec na koszuli?
- No normalnie, widzisz tu są takie ćwieki i od spodu mają takie ostre zakończenia...
- Dobra, juz dobra. Siadaj!
Blondyn usiadł na oparciu wanny. Wyjęłam z szafki apteczkę. Znalazłam plaster. Delikatnie przemyłam ranę, a ten zaczął wyc jak go to boli
- Dorosły facet i jęczy po przemyciu woda utlenioną?!
- Nie mam takiego doświadczenia jak ty
Spojrzałam na niego wściekle. Jak mógł mi cos takiego powiedzieć? No jak? Jeszcze mocniej przemyłam jego palec by choć trochę pocierpiał, jeśli coś takiego można nazwać cierpieniem. Nakleiłam plaster i chciałam wyjść, ale blondynek mi to uniemożliwił
- Przepraszam, nie powinienem tego mówić- złapał mnie za dłonie i przyciągnał do siebie
- Nie powinieneś
- Więc przepraszam, bardzo ale to bardzo przepraszam- odparł i przysunął sie do mnie jak najbliżej. Patrzyłam w te jego bajeczne tęczówki. Były niczym hipnotyzer. Poczułam dotyk jego ust. Tak. Pocałował mnie. Nie był to pierwszy raz gdy to zrobił, ale było inaczej. Mimo że chciałam kontynuacji jego czynu nie odwzajemniłam pocałunku. Nie chciałam dawać mu jakiejkolwiek nadzieji, że między nami może coś być. Ja tego nie chcę.... 


 
 No light, no light in your bright blue eyes
I ne­ver knew daylight could be so violent
A re­vela­tion in the light of day
You can choose what stays and what fa­des away



***
I jest dziesiąty rozdział... nie wiem dlaczego, ale ostatnio każdy mój rozdział
wydaje mi się do niczego...same oceńcie...czekam na Wasze komentarze...
Polska- San Marino 5:0, dobrze że wygrali, choc nie zachwycili -,-
ale za to Niemcy zachwycili 4:1 i w tym bramka Mario <3 no i dwie Reusa co mnie 
najbardziej uszczęślwia... nie ukrywam...mam słabość do tego piłkarza *.*
heh <33 pozdrawiam Was
Pyśka

ps. jeśli już jestes zostaw jakikolwiek komentarz ;) DZIĘKUJĘ <33 

poniedziałek, 25 marca 2013

Rozdział 9

~ ROZDZIAŁ IX ~

Mijał dzień za dniem, a nadal myślałem tylko o niej. Nie mogłem sobie znaleźć miejsca. Mieszkałem u Mario, gdyż ten stwierdził że ja aktualnie nie nadaje się do mieszkania samemu. Dzisiaj miało się odbyć spotkanie piłkarzy Bundesligi, sponsorów, trenerów i ogólnie ważnych ludzi. Przyjaciel robił wszystko aby mnie tam zaciągnąć.
- Dlaczego nie chcesz iść?
- Bo nie mam ochoty
- Choć na chwilę się oderwiesz. Zapomnisz o niej
- Ale ja nie chcę o niej zapominać
- Reus, ja już powoli przestaję cię rozumieć. Czego ty tak naprawdę chcesz co ?
- Majki. Chcę ją mieć całą dla siebie. Chcę z nią porozmawiać, chcę ją pocałować, przytulić i chcę się budzić każdego dnia obok niej. Czy to tak ciężko pojąć!
- Ty się na prawdę zakochałeś. Pierwszy raz w życiu.
- Chyba tak. Stary ja ją naprawdę kocham !!
- To zrób coś! Szukaj jej a nie siedź na dupie !
- Łatwo mówić. Co ja mogę zrobić? Nic o niej nie wiem. Kompletni nic. 
- Mam pomysł. Chodź pójdziemy teraz na ten bankiet, a potem coś wymyślimy. Pomogę ci ją znaleźć
- Dzięki Goetze 
Poszedłem się przyszykować. Wygrzebałem z szafy białą koszulę, czarną marynarkę i czarne rurki. Do tego wziąłem białe tenisówki i rzemyk na rękę. Mario ubrał się podobnie. Zawsze obaj lubiliśmy modnie wyglądać.  Przed wyjściem poprawiłem fryzurę i udaliśmy się do restauracji. Większość piłkarzy było ze swoimi żonami, dziewczynami. Ja i Mario przyszliśmy sami. Wiadomo że Mario nie musiał przychodzić sam, ale nie chciał mnie jeszcze bardziej dołować.
- Reus co masz minę jakby cię z krzyża zdjęli?
- Tak się czuję
- Wyluzuj choć na chwilę. 
- Nie mogę. Dlaczego ona mi to zrobiła co ? Dlaczego właśnie mi?
- Nie wiem. Może miała powody
- Ciekawie jakie
- Może kiedyś ci to wyjaśni
- Chyba prędzej niż mogłem myśleć
Kilka metrów ode mnie stała Majka. Byłem w szoku. Co ona tutaj robi ? Wyglądała nieziemsko. Czarna króciutka sukienka, czarne szpilki, czarna kurteczka. Ogólnie wszystko miała czarne, jak zawsze. Uwielbiała ten kolor. Jedynie jej usta były krwisto czerwone. Patrzyłem na nią i nie wiedziałem co zrobić. Była w towarzystwie jakiś mężczyzn. Na pewno starszych od niej. Po chwili nasze spojrzenia się spotkały. Gdy tylko mnie zobaczyła ruszyła w kierunku wyjścia. Nie czekając na nic podążyłem w jej kierunku. Złapałem ją przed restauracją
- Zaczekaj- wołałem zbliżając się do niej- Co ty tu robisz? Dlaczego ja, co ?!!
- Proszę cię nie teraz.
- Nie teraz a kiedy zamierzasz mi to wszystko wyjaśnic!Pojawiasz się i znikasz. Bez słowa!
- Miałam powody
-Jakie? Słucham ?!!
- Nie mogę ci powiedzieć
Chciała ode mnie odejść, ale złapałem ją za nadgarstek. Na jej twarzy pojawił się grymas.  Spojrzałem na nią pytająco. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy. Delikatnie podciągnąlem rękaw jej kurtki. Ujrzałem kilka cięć. Mocnych i głebokich. 
- Maja....- w jej oczach ujrzałem pustkę. Ból. Cierpienie.
Wyrwała dłonie z moich rąk i wsiadła do taksówki. Patrzyłem jak odjeżdża. Nie mogłem nic zrobić. Nie zatrzymałem jej. Powinienem teraz być przy niej.
- Marco..?
- Nic nie mów Mario. Tracę ją, albo już straciłem


***

Nie radzę sobie. Tak po prostu sobie z tym wszystkim nie radzę.  Pogubiłam się we własnym życiu. Potrzebuję czegoś co mi pomoże. Coś co mi pozwoli zapomnieć choć na kilka minut. Ubrałam się  i ruszyłam na miasto. Poszłam do jakiegoś klubu. Zagadałam do kilku chłopaków i dostałam to co chciałam. Na początku trochę bolało, ale potem się już przyzwyczaiłam. Około drugiej w nocy wróciłam do domu. Od razu położyłam się do łóżka.   Gdy po obudzeniu się spojrzałam na zegarek była 12.00.Właśnie zaczynają się zajęcia. Trochę się ogarnełam i postanowiłam się tam jednak  pojawić. Jak też myslałam trener nie był zadowolny z mojego sporego spóźnienia
- Majka! Tutaj obowiązują reguły i każdy, powtarzam każdy ma się ich trzymać!
- A jeśli ja nie zechcę ich przestrzegać ?
- To wylatujesz !
- Słucham ?!
- Albo zaczniesz zachowywać się jak należy albo cię tutaj nie ma!
- Więc mnie tutaj nie ma! Nikt nie będzie mi rozkazywał!!
Wykrzyczałam na całą salę i wybiegłam. Udałam się do szatni aby zabrać swoje rzeczy. Pojawiła się Caro
- Majka co ty wyrabiasz?
- A tobie o co znowu chodzi?!
- O to że się zmieniłaś. Co się z tobą dzieje? Wyjeżdżasz bez słowa, potem się tutaj pokazujesz i odchodzisz z grupy
- Weź nie dramatyzuj. Nic się nie dzieje
- Nie kłam. Widać że coś jest nie tak. Chcę ci pomóc. Ty mi pomogłaś jak rozstałam się z Marco...
- Ale ja się z nikim nie rozstałam i nie potrzebuję pomocy. Zajmij się sobą
- Właśnie to robię. Zaczynam nowe życie. Chcę tylko poznać tą zdzirę która mi go odbiła
- Nie będziesz musiała daleko szukać
- To znaczy?
- Stoi przed tobą
- Słucham??!!
- No mówię że stoi przed tobą. To ze mną Marco się spotykał i sypiał w tajemnicy przed tobą
- Jak mogłaś mi to zrobić! Myślałam że jesteś moją przyjaciółką!
- Caro, nie bądź naiwna. Ty na prawdę myślałaś że my będziemy takimi psiapsiółkami? Ja nie mam przyjaciół i nie zamierzam ich mieć. Dla mnie coś takiego nie istnieje jak przyjaźń, więc się z tym pogódź. 
Odparłam oschle i wyszłam. Może zbyt ostro ją potraktowałam ? Może nie powinnam jej mówić ze to ze mną zdradził ją Marco. Ale trudno. Stało się.  Wróciłam do domu, wzięłam prysznic, ubrałam się i poszłam do klubu. Musiałam się odstresować, wyluzować. Potrzebowałam czegoś co pozwoli mi się zabawic.


***


Próbowałem znaleźć sobie jakieś zajęcie, ale nic nie mogłem wymyślić. Moje myśli cały czas krążyły wokól niej. Miałem ją przed oczami gdy trzymałem w dłoni jej rękę, a z jej oczu płynęły łzy. Tak ciężkie łzy, przepełnione tak ogromnym bólem i cierpieniem. Zadawałem sobie pytania. Kto jej to zrobił? Ten niby jej chłopak? Może ona sama? Jeśli tak to dlaczego? Co ukrywa? Dlaczego klamie ? Z tych całych rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk telefonu
- Czego Goetze znowu chcesz?
- Zbieraj się i przyjeżdżaj do klubu Picass
- Po jaką cholerę?
- Musisz coś zobaczyć
- Mario, do końca cię pojebało?! Nie zamierzam się nigdzie ruszać bo ty masz takie zachcianki! Znajdź sobie jakąś panienkę a mnie zostaw w spokoju !
- Skończyłeś ?! Staram ci pomóc Reus, więc rusz dupę i przyjeżdżaj! Jest tutaj!
Po tych słowach rozłączył się. Nie zdążyłem nawet zapytać o kim mówi. Wziąłem kluczyki do samochodu i pojechałem do klubu. Nie było to miejsce do jakich chodziłem z Mario. Stary budynek, w którym  panowały niemalże egipskie ciemności. Całkowicie pijani ludzie, palący i ćpający. Po co on mnie tu ściągnął? I skąd zna takie miejsca? Zobaczyłem siedzącego go przy ladzie a wokół niego mnóstwo napalonych lasek
- Po co mnie tu ściągnąłęs? Skąd znasz takie miejsca ?!
- Nie pora na zadawanie pytań . Spójrz za siebie.
Popatrzyłem na niego podejrzliwie i odwróciłem się. Przy stoliku na końcu sali siedziała Maja. Z grupą podejrzanych ludzi. Była kompletnie pijana. A co najgorsze zobaczyłem jak.... jak coś sobie wstrzykuje. Nie wierzę w to co widzę. Wiedziałem że do aniołków  to ona nie należy ale żeby aż tak ?! Podszedłem do niej
- Majka idziemy !!
- O proszę, proszę. Kogo my tu mamy? To gwiazda bundesligi chodzi po takich miejscach?
- Nie! Przyszedłem po ciebie. Zabieram cię stąd!
- Chyba żartyjesz. Ja tu się bardzo dobrze bawię !
- Dosyc, idziesz ze mną i już
Złapałem ją za rękę i siłą wyprowadziłem z klubu.
- Co ty sobie wyobrażasz ?
- Ja? A ty ? Co ty wyrabiasz? Ze sobą!?
- Nie twój interes ! Jestem dorosła i robię co chcę !
- Dorosła, tak ?! I co heroina czy inne cholerstwo sprawia że jesteś dorosła? Opamietaj się dziewczyno ! Na własne życczenie niszczysz sobie życie!
- Reus do cholery! Nie znasz mnie!Nic o mnie nie wiesz! Przeszłam piekło na ziemi! Ty nigdy tego nie zrozumiesz, bo wsyzscy skaczą wokół ciebie jak wokół szklanej bańki! Myślisz że ja tak chcę żyć?! Nie chcę, ale inaczej nie potrafię! Nie zdajesz sobie sprawy z tego co ja przeżywam! Czasami myślę żeby wziąć o dwie tabletki za dużo, albo zrobić głębsze cięcie. I skończyć to wszystko! Skończyć ze sobą....         

 ***
Bardzo Was przepraszam...  do niczego jest ten rozdział...
chciałam coś napisać ale nie wyszło to najlepiej...
wiem że Was zawiodłam...kolejny rozdział prawdopodobnie w środę...
Nie zdziwię się jak pod tym rozdziałem będzie mało komentarzy...
bo nie wyszedł mi... przyznaję się ... porażka ten rozdział...
jeszcze raz przepraszam... postaram się aby kolejny był lepszy..
POZDRAWIAM 
Pyśka <33       

niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 8

~ ROZDZIAŁ VIII ~

Udałam się we wskazane mi miejsce. Była to jakaś zaniedbana uliczka, opustoszała. Rozglądałam się wokół siebie i czekając na niego.   
- Jest nasza dłużniczka. Masz to co miałaś przynieść?
- Tak mam. - podałam mu czarną walizkę
- Grzeczna dziewczynka. Część zapłaty za tobą
- Jak to część? Przecież tyle byłam wam winna !
- Ja nie mówię o pieniądzach. Niedługo się odezwę- zniknął w cieniu uliczki
Stałam jeszcze przez chwilę myśląc co może mnie spotkać, i szybkim krokiem ruszyłam do domu. Po kilku minutach byłam u siebie. Usiadłam na balkonie a z moich oczu zaczęły wypływać łzy. Przerosło mnie to wszystko. Nie jestem już tak dzielna, odważna. Boję się. Przypomniałam sobie jak potraktowałam Reusa. Przespałam się z nim a potem potraktowałam go śmiecia. Nakrzyczałam na niego, kazałam mu mnie odwieźć do domu a na koniec bez słowa wytłumaczenia się uciekłam z jego auta.  Trzymając telefon w dłoni postanowiłam zadzownić. Nie wiem co mu powiem, ale muszę zadzwonić. Spróbować się  wytłumaczyć.



***

Jechałem do Mario. Teraz tylko on jest w stanie mnie podnieść na duchu. Zabrałem swoje walizku i ruszyłem do jego mieszkania. Zadzwoniłem do drzwi. Wyszedł po chwili w samych bokserkach. Nie był sam. Uśmiechnąłem się
- Sorry, nie w porę. Przyjadę kiedy indziej
- Widzę że nie masz wesoło. Wchodź
Zrobiłem tak jak powiedział. Na kilka minut zniknął za drzwiami do sypialni. Wyszedł po chwili w towarzystwie pięknej blondynki. Przywitałem się z nią. Mario poszedł ją odprowadzić, a gdy wrócił przyniósł z kuchni piwo
- Trzymaj- podał mi butelkę
- Dzięki
- Niech zgadnę. Caro dowiedziała się ze ją zdradziłeś i wyrzuciła cię z domu na zbity pysk
- Domyśliła się że ją zdradzam, wyrzuciła mnie ale w pysk nie dostałem
- A wie z kim ? 
- Na szczęście nie. Dzięki że starałeś się mnie kryć
- Taaa..kryć, jak nic to nie pomogło
- Bo to moja wina. Z tego wszytskiego zapomniałem cię uprzedzić
- A jak było?
- Jak marzenie. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem
- To w takim razie dlaczego nie pojachełeś do niej tylko do mnie?
- Bo tak
- Co znaczy bo tak ? Coś nie poszło po twojej myśli kochasiu ?
- Nie mam ochoty o tym gadać. Mogę się u ciebie dzisiaj przekimać? Jutro czegoś poszukam dla siebie
- Daj spokój. Możesz tu mieszkać ile chcesz
Rozmawialiśmy dość długo pijąc piwo, gdy zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na ekran. Majka. Nie miałem ochoty odbierać. Spojrzałem na Mario i udałem się do łazienki. Po chwili  dostałem sms'a.


Wiem. Nie chcesz mnie znać. Nie chcesz mnie słuchać. Ja to rozumiem. Ale nie oceniaj mnie po tym jak sie zachowałam. Nie znasz mnie. Nie wiesz w jakiej jestem sytuacji. Mam nadzieję ze kiedyś dasz mi szansę by ci to wytłumaczyć. Nie mogę ci powiedzieć prawdy, bo nie mam odwagi. Przepraszam...



Wpatrywałem się w ekran telefonu. Chciałem wysłuchać jej tłumaczeń, ale chyba nie byłem jeszcze na to gotowy...



***

Wysłałam mu wiadomość, ale do tej pory nie odpisał. Wzięłam torbę i udałam się na zajęcia. Jak zwykle się spóźniłam. Choreograf powiedział że jeszcze jeden taki wyskok i wylatuję z grupy. Miałam to gdzieś. Podeszłam do Caro która się rozgrzewała. Dziwnie się zachowywała, ale nic mi nie powiedziała co się z nią dzieje. Po zajęciach miałam już wychodzić gdy usłyszałam cichy płacz w szatni. Chciałam sprawdzić kto to i ujrzałam Caro całą zapłkaną
- Jeju, Caro co się stało?
- Zerwaliśmy się. Zdradził mnie- aż poczułam ukłucie w żołądku
- Co ty wygadujesz? Przecież to niemożliwe
- Ale to prawda. Powiedział że jedzie z Mario na skałki, a ten nie miał o niczym pojęcia. Od dawna mnie zdradza. A ja byłam taka naiwna i myślałam że on mnie kocha
- Boże Caro, przykro mi. A wiesz chociaż z kim?
- Nie, nie mam pojęcia kim ona jest. I co ma takiego w sobie że Reus stracił dla niej głowę
- Chodź, pojedziemy na zakupy, odprężysz się.
Całe popołudnie spędziłyśmy w galeriach handlowych. Odwiozłam ją do domu i wróciłam do siebie. Wchodząc po schodach na klatkę schodową zobaczyłam Reusa. Stanęłam jak wryta
- Co ty tu robisz?
- Nie mogłem wytrzymać bez ciebie- odparł i mocno nie pocałował i przytulił się do mnie. Weszliśmy do mieszkania. Nic nie mówił tylko mi się przyglądał
- Zerwałem z nią
- Wiem. Tylko nie wiem dlaczego 
- Domyśl się
- Nie baw się ze mną w zagadki.Kim dla Ciebie jes­tem? Kim chcesz abym była? Kim po­win­nam być? Czy po­win­nam być? Kim dla mnie jes­teś? Kim chcesz być?
- Jesteś dla mnie ważna. Jesteś dla mnie wszystkim. Pojawiasz się tak nagle i tracę dla ciebie głowę. Nie potrafię przestać o tobie myśleć.
Powiedział i mnie pocałował. Czule, namiętnie, tak jakby chciał dać mi do zrozumienia że mówił prawdę, że jestem dla niego kimś ważnym. Po kilku minutach byliśmy już w łóżku. Po raz pierwszy poczułam się z tym źle. Z tym że poszłam z nim do łóżka. Usiadłam okryta pościelą
- Czemu płaczesz?- zapytał, usiadł obok, odgarniał moje włosy i całował po szyi.
- Przestań!!
- Majuś, co się dzieje?
- Przestań! Wyjdź i zostaw mnie samą!!
- A możesz mi powiedzieć dlaczego mnie tak traktujesz?! Myślałem że chcesz tego wszystkiego tak jak ja!
- Bo chcę, ale nie mogę. Nie potrafię. Przeze mnie odszedłeś od Caroline. Ona jest moją przyjaciółką!
- Nie mozesz się obwiniać. To moja decyzja!
- Wyjdź i zostaw mnie!
- Naprawdę tego chcesz?
- Tak!- krzyknęłam i patrzyłam jak wychodzi z pokoju. Zły. Zawiedziony. Rozgoryczony.



***

Obudziłem się nadal myśląc o niej. Nie rozumiem jej. Nie jestem w stanie zrozumieć. Myślałem że jestem dla niej kimś więcej niż kolegą, zwykłym znajomym. Już nie łączy nas tylko łóżko, ale coś więcej. Powstała między nami więź. Muszę poznać prawdę. Muszę dowiedzieć się dlaczego tak bardzo trzyma mnie na dystans. Wsiadłem w samochód i szybko pojechałem do dziewczyny
- Otwórz Majka. Wiem że tam jesteś !!- wołałem dobijając się do drzwi jej mieszkania
- To nie ma sensu. Nikt nie otworzy- usłyszałem słowa jej sąsiadki
- Nie rozumiem
- Wyjechała z samego rana. 
- Jak to wyjechała?! Sama?!
- Nie, był z nią jakiś mężczyzna. Młody, przystojny, zapewne jej chłopak.
- Chłopak?
- Raczej tak. Przynajmniej tak to wyglądało. Przytulał ją, całował i patrzył jakby nic nie było na świecie poza nią...
- Rozumiem. Do widzenia...
Pożegnałem się i wsiadłem do samochodu. Oparłem się o siedzenie i westchnąłem. Nie wierzę. Ma chłopaka. To w takim razie kim ja dla niej byłem ? Kochankiem ? Potraktowała mnie tak jak ja dotychczas traktowałem inne dziewczyny. Zabolało mnie to. Między nami coś się wydarzyło, a ona znika. Wyjeżdza. Coś ukrywa. Oszukuje. Kłamie. Nie wiem kim ona jest. W rzeczywistości nic o niej nie wiem...



  ***

Ale ten czas leci...już ósmy rozdział..dziękuję Wam za to że jesteście ze mną...
dziękuję za te 19 komentarzy pod ostatnim rozdziałem i mam nadzieję
że pod tym będzie tyle samo a nawet więcej...zapraszam do czytania ;)
jak już tu jesteś ---> zostaw komentarz
DZIĘKUJĘ <33
Pozdrawiam
Pyśka ;** 

sobota, 23 marca 2013

Rozdział 7

~ ROZDZIAŁ VII ~



Odnowiłam kilka znajomości, aby zdobyć pieniądze. Miałam już całą sumę. Nie wiem czy robię dobrze, ale nie mam wyjścia. Potrzebowałam chwili spokoju, oderwania się od rzeczywistości. Jest ktoś kto mi to zapewni. Jedną propozycję już złożył, więc teraz pora na moją odpowiedź. Chwyciłam telefon

Twoja propozycja nadal  aktualna ? Co powiesz na wspólny dzień za miastem ? Ja, Ty i wspólny pokój <3 Teraz wszystko zależy od Ciebie Reus ;)


***


Właśnie wracałem od Mario gdy usłyszałem dźwięk telefonu. Wyjąłem go z kieszeni i odczytałem wiadomość od Majki. Od razu na mojej twarzy pojawił się chytry usmieszek. Nie zwlekając szybko odpisałem

A jednak. Myślałem że nie skorzystasz z mojej atrakcyjnej oferty, a tu proszę. Oczywiście że jest aktualna. Już załatwiam wszystko i wieczorem będę u Ciebie <33 Nie mogę się doczekać ... Twój Reus ;)

Zadowolony ze wszystkiego wracałem do domu. Myślałem tylko jaka bajeczkę wcisnąć Caro, aby niczego się nie domyśliła. Postanowiłem jej powiedzieć, że wyjeżdżam z Mario ponownie na skałki. Raczej to łyknie. Zajechałem pod dom i wszedłem do środka. Caro oglądała telewizję i czytała czasopisma
- Witaj kochanie- pocałowałem ją w policzek i usiadłem obok niej- Nie masz nic przeciwko abym pojechał z Mario na weekend na skałki?
- Znowu? Marco spędzasz z nim każdy wolny czas. On jest dla Ciebie ważniejszy niż ja ?!
- Nie mów tak skarbie. Wiesz że jest dla mnie jak brat. Nie gniewaj się. Może za tydzień razem gdzieś wyskoczymy? Tylko we dwoje? Co ty na to?
- Na prawdę? Zabierzesz mnie gdzieś?
- Oczywiście. To mamy zaplanowany przyszły weekend, a teraz idę się spakować bo wieczorem wyjeżdżamy- oznajmiłem i udałem się na drugie pietro, aby przygotować się do wyjazdu.


***

Właśnie kończyłam pakować swoją walizkę, gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Postanowiłam iść otworzyć. Nie zdążyłam się nawet przywitać, bo Reus zamknął moje usta swoim namiętnym pocałunkiem. Przycisnął mnie do ściany, delikatnie uniósł, trzymając mnie i nadal całując. Po kilku minutach namiętności postanowiłam to przerwać
- Nie zaczekasz aż będziemy na miejscu, lovelasku ?
- Nie wytrzymam, za bardzo cię pożądam- i znowu chciał mnie pocałować ale ja mu na to nie pozwoliłam
- Eeej !- krzyknął oburzony
- No co eeej? Nie myśl sobie że ci tak łatwo ze mna pójdzie- zaśmiałam się i kontynuowałam pakowanie walizki. Po kilku minutach byłam gotowa. Zamknęłam mieszkanie i ruszyłam z Marco do samochodu
- Reus, a tak w ogóle to gdzie mnie zabierasz ?
- Zobaczysz  - popatrzył na mnie podejrzliwie i wsiadłam do auta.
Jechaliśmy około godziny ze względu na korki na mieście. Zabrał mnie do Duisburgu. Kochałam to miasto, sama nie wiem dlaczego. Zarezerwował pokój w pięknym hotelu . Ledwo weszłam do pokoju, a Reus wziął mnie na ręce i położył na ogromnym sypialnianym łóżku. Całował każdą partię mojego ciała. Delikatnie rozpinał moją bluzkę, którą po chwili ściągnął. Nie byłam mu dłużna. Po kilku minutach byliśmy w samej bieliźnie. Marco nie zwlekając przeszedł do rzeczy. Było cudownie. Nie miałam ochoty wychodzić z łóżka. Mogłabym w nim spędzić każdą chwilę. Ale nie sama. Tylko z nim.


***

Obudziłem się rano obok Majki. Wspólnie spędzona noc była tak cudowna, że mógłbym to powtarzać ciągle. Nie wiem dlaczego ale nie wystarczało mi to. Nie mam na myśli tego, że czegoś jej brakuje, ale chciałbym jej bliskości nie tylko cielesnej ale bliskości jej duszy. Stała się dla mnie kimś ważnym, kimś wyjątkowym. Jest inna. I to mnie w niej pociąga i pragnę jej bardziej z każdym dniem.
- Jak sie spało?
- Mmmm...cudownie, a tobie ?
- Też i to dzięki tobie.
Nachyliłem się aby ją pocałować. Całowaliśmy sie przez chwilę, później przyszła obsługa z śniadaniem. Zjedliśmy i dziewczyna zaczęła coś poszukiwać w pościeli
- Czego szukasz?
- Może czegoś do ubrania się? Nie wiesz gdzie jest moja bielizna?
-Nie, nie mam pojęcia
- Reus, muszę się ubrać!- wyjąłem spod poduszki jej bieliznę i rzuciłem na drugi koniec pokoju
- Podaj mi to teraz !
- Sama sobie weź
- Nie mogę!
- A to dlaczego ?
- Bo nie mam nic na sobie palancie !
- Chyba się mnie nie wstydzisz?  Przecież widziałem cię już nago
- Bardzo śmieszne.- ubrała moją bluzę i wstała z łóżka. Odwróciła się do mnie plecami aby się ubrać. Zadzwonił jej telefon. Leżał na stoliku obok łóżka więc postanowiłem go jej podać. Spojrzałem kto dzwoni. Wyświetlały się tylko inicjały C.J. Majka gwałtownie wyrwała telefon z moich dłoni i odebrała
- Tak, mam to czego chcesz (...) Jak mam ci to niby przekazać ?!(...)Będę (...)Tak sama !!
Była strasznie zdenerwowana gdy rozmawiała. Z jej wypowiedzi nic nie wywnioskowałem, o co chodzi.
- Piękna kto dzwonił ? Kim jest tajemniczy C.J?
- Nie twój interes Reus! Nie wtracaj się! Ubieraj się i wracamy do Dortmundu
Nakrzyczała na mnie rzucając we mnie moimi ubraniami. Ubrałem się, wziąłem nasze bagaże i wrcalismy do miasta. Całą drogę milczała, nerwowo spogladając na telefon. Podwiozłem ją pod blok w którym mieszkała, a ta bez słowa tłumaczenia wyszła trzaskając  drzwiami i szybkim krokiem ruszyła do mieszkania. Odprowadziłem ją wzrokiem i odjechałem. Odstawiłem samochód do garażu i udałem się do domu. W salonie stały walizki z moimi rzeczami
- Caro co to ma być do cholery!!
- Jak mogłeś mi coś takiego zrobić?!! Wynos się stąd Reus !
- A co ja takiego zrobiłem?
- Cały czas mnie okłamujesz! Zdradzasz mnie na każdym kroku z ledwie poznanymi panienkami.
- Odbiło ci?! Przecież byłem z Mario w...
- Przestań kłamać! Był tutaj bo chciał się z toba zobaczyć. I wiesz co był strasznie zdziwiony na wieść o waszym wspólnym wypadzie. Zaczął cię kryć ale ja nie jestem aż taką idiotką.  To koniec!
- Nie dramatyzuj. Nic takiego nic się nie stało!
- Nic takiego?! Reus zdradziłeś mnie i to nic takiego ?!! Wynoś się stąd !
- Wiesz co masz rację! To koniec!
Zabrałem swoje walizki, zapakowałem do samochodu i pojechałem do Mario. Musiałem się gdzieś podziać....


   
     
***

I jest kolejny rozdział ;) jak Wam się podoba ? kolejny jak będzie minimum 15 komentarzy ;D
Reprezentacja Niemiec wygrała 3:0 i bramka Mario <33 a Polska... szkoda gadać...
totalna porażka...to jest moje zdanie ale nie strali się... jak padła bramka kontaktowa to myślałam że się wezmą do roboty i coś zrobią a to nic ! 7 minut i przegrywamy 2:0 ... czegoś takiego to się
chyba mikt nie spodziewał -,- mam nadzieję że we wtorek  wygrają bo inaczej to będzie totalna klapa..nie przynudzam ;) zapraszam do czytania i komentowania...
jeśli czytasz zostaw komentarz...to bardzo motywuje <33
Pozdrawiam Was serdecznie <33
Pyśka ;**